Kiedy wczoraj odpowiedzieliśmy na zgłoszenie znaleźliśmy 2 zmasakrowane ciała psich dzieci nie spodziewaliśmy się, że po 24 godzinach walki, w samochodzie będziemy mieć 25 psów. Szukając żyjącego rodzeństwa trafiliśmy na teren pobliskiego zakładu mięsnego. To, co tam zastaliśmy po prostu nas powaliło! ISTNA ROZMNAŻALNIA PSIEGO NIESZCZĘŚCIA!

Byliśmy przygotowani na zabranie 4 szczeniąt, tymczasem po zakamarkach zakładu przemykało mnóstwo psów! Jako pierwszego udało nam się złapać zabłąkanego malucha z poszukiwanego rodzeństwa (wyciąganie spod palety, po ciemku wymagało niezłej gimnastyki). Potem natrafiliśmy na miot 8 sztuk 2 tygodniowych - osesków, ukrytych w jamie wykopanej w kupie słomy. Chwilę później kolejna norka, a w niej 11 kilkudniowych maluchów!! Matki krążyły wokół, obserwując nas. Na odsiecz przyjechały dziewczyny z Łodzi, bez pomocy których bylibyśmy bezradni. Udało się zorganizować klatkę łapkę. Było już późno i ciemno. Wyjechaliśmy w nadziei, że w klatkę złapie się któraś z mam. Niestety suczki były sprytniejsze.

Rano wróciliśmy i – na szczęście już w „za dnia” - uzbrojeni w kolejną klatkę rozpoczęliśmy akcję od początku. Kilkaset osób towarzyszyło nam w zmaganiach, transmitowanych na żywo. Bojaźliwe suczki nie od razu dały się podejść. Nie zwabiło ich ani pachnące jedzenie, ani płacz ich dzieci. Jak długo te suki musiały radzić sobie same, skoro instynkt samozachowawczy tak wyraźnie podpowiadał im co robić! Mieliśmy nerwy na postronkach tym bardziej, że co i raz w zasięgu wzroku przemykały nam pierwotnie poszukiwane maluchy! Niemal płakaliśmy, gdy w pułapkę wpadła pierwsza mamusia maleńkiej 11-ki! Nie umiemy opisać co czuliśmy! Potem mała spryciara regularnie pokazywała nam, że wie co zamierzamy. Patrzyła na nas, krążyła – zupełnie jakby chciała nam powiedzieć -niedoczekanie! Dopiero smakowity zapach wędzonego kurczaka okazał się skuteczny. Ufff! Jakież to szczęście! Efekt? 2 mamy i ich łącznie 19 dzieci – są już bezpieczne! Zgarnęliśmy też 2 z 4 rodzeństwa. Został ostatni, na którego zastawiliśmy klatkę łapkę. I co mamy teraz zrobić? Zupełnie nieoczekiwanie na pokład zapchanej Judyty trafiło 25 psów!