Lulu miał objawy neurologiczne. Byliśmy pewni, że badanie RM wystarczy, by go zdiagnozować. Stało się inaczej.

Okazało się, że problem Lulu jest o wiele poważniejszy. Nie było czasu na tłumaczenia, bo gdy padła diagnoza: zespolenie wrotno-czcze, musieliśmy działać. Niewłaściwie zbudowana wątroba to wyrok śmierci. Psiak bez operacji umrze. Zabiją go toksyny, których ten narząd nie jest w stanie „przefiltrować”. Z tym schorzeniem spotkaliśmy się po raz pierwszy. Z pomocą przyszedł profesor Galanty. I tak Lulu jest już po zabiegu i dochodzi do siebie pod czułą opieką Pani Lidii, która pełni funkcję DT (Tak! Dla ratowania pupila gotowa była go oddać! Najważniejsze było dla Niej ratowanie życia psa).

Malusi yorczek ukradł serce zespołowi lekarzy. Jest uroczym, dzielnym „brytanem”, kurczowo trzymającym się życia. Przed nim długa rekonwalescencja i walka z innymi dolegliwościami (biedakowi niedomagają też nerki). Kochani. Nie robiliśmy zbiórki na pomoc Lulu, a ratowanie jego życia słono kosztowało. Znacie naszą sytuację. Dlatego błagamy Was o pomoc w opłaceniu faktur. Badania, operacja, hospitalizacja. Koszty, które próbowaliśmy udźwignąć bez zrzutki. Nie udało się. Możemy na Was liczyć? Jeśli chcesz pomóc w walce o życie Lulu - skorzystaj z zakładki WESPRZYJ.