Trafił do nas sparaliżowany i taki już pozostanie. W wyniku urazu w jego ciele powstał krwiak, który nie został odbarczony i tak długo uciskał rdzeń kręgowy, że nieodwracalnie go uszkodził.

Gizmo ciągnie za sobą tylne łapki i wymaga codziennej pomocy w wypróżnianiu. Czy taki pies miał szansę na adopcję? Marną.

Ale stał się cud! Nasza wolontariuszka Ola zakochała się w nim bez pamięci! Nauczyła się pielęgnować Gizmo i adoptowała go - dając mu prawdziwe, szczęśliwe psie życie. Nie ma rzeczy niemożliwych!