Kiedy powstawało Judytowo – w pozskaniu materiałów budowlanych pomagała nam Iza. Kilka miesięcy po otwarciu Azylu ktoś opublikował post z prośbą o pomoc ślepej na jedno oczko, wychudzonej psiej bidzie. Iza zwróciła się do nas i pokonała długą drogę, by przywieźć psiaka do Azylu w budowie którego pomagała.

Duszek był kupką nieszczęścia. Spędził u nas troszkę czasu. A gdy prosiliśmy o domy tymczasowe, by móc ratować Radysiaki – odezwali się do nas cudowni ludzie, którzy przyjęli do siebie właśnie Duszka. Podbicie ich serc nie zajęło mu wiele czasu. Zakochali się i tyle z tymczasowania 😃. I wiecie co? Chyba tak właśnie miało być! Taką wiadomość dostaliśmy ostatnio od rodzinki:

„Duszek ma teraz na imię Lupo, jest cudownym, grzecznym (ale zarazem szalonym) psim przyjacielem. Dzielnie towarzyszy nam na wyjazdach wspinaczkowych i nie odstepuje nas na krok. Uwielbia biegać ale jeszcze bardziej uwielbia głaski i przytulanie:) Ogromnie dziękujemy za szczęście, które nas spotkało:)”. Zaczęło się niewinnie, a skończyło na bezgranicznym szczęściu psa, który ustępując miejsca w Azylu radysiakowi „załatwił” sobie prawdziwą Rodzinę. Dziękujemy kochani!