Jedni łamią karki inni walczą ile tchu i jadą pół Polski aby ratować ‼️

Wczoraj walczyliśmy o życie 7 maluszków. Do zaprzyjaźnionej Kliniki w okolicy Żywca zgłosiła się osoba która do tej pory problem szczeniąt rozwiązywała dzięki sąsiadowi, który ukręcał głowy szczenietom. "Niestety" sąsiad umarł i nie ma kto tego robić. Więc nie dopuściła suki do szczeniąt, trzymała je co najmniej 12h bez jedzenia, a następnie przyniosła w pudełku i torebce foliowej. Szczeniaki trafiły do komory tlenowej, z trudem karmione przez specjalistów. Później trzetransportowane z Żywca do Judytowa. Niestety 2 z nich nie dojechały żywe. Zostało 5 osesków a dzięki naszej wczorajszej interwencji nabyły również mamę zastępczą, która przyjęła je jak swoje. Jej został 1 maluszek po tym jak "kolejny mądry" rozdał maluchy po sąsiadach. Temat sterylizacji nadal jest tematem tabu i przez to dzieją się takie rzeczy. Wiem, że nie powinno się ich ratować bo przecież "ślepe", ale skoro ktoś już tyle wysiłku włożył w to, aby przeżyły, to pomożemy i będziemy o nie walczyć, szczególnie że mają matkę.