Takie psy zwykle skazane są na bezdomność do końca swoich dni. Ale teraz stało się inaczej!

Bunia to maleńka, niewidoma sunieczka, która trafiła do nas w fatalnym stanie. Porzucono ją, a ona zmarznięta i zdezorientowana kręciła się w obcej dla siebie okolicy. Zwróciła na nią uwagę starsza pani, akurat przebywająca na działce. Bunieczka zamieszkała w Judytowie. Jej listwy mleczne były pokryte dużymi guzami, a ona sama wyglądała jak śmierć na chorągwi. Przeszła zabieg kastracji i mastektomii. Wędrowała po Azylu i każdemu pakowała się na kolana. Teoretycznie nie miała szans na dom. Bo kto chciałby starutką, ślepą sunię?

A jednak ktoś chciał! Bo w Buni zakochała się cudowna rodzina, która na ostatniej prostej psiego życia podarowała jej bezpieczeństwo, bezwarunkową miłość, opiekę i luksusy, których ta malizna pewnie nigdy nie zaznała. RODZINKO! DZIĘKUJEMY I ŻYCZYMY WAM JESZCZE MNÓSTWA WSPÓLNIE SPĘDZONEGO CZASU! Bądźcie szczęśliwi!