Schroniskowy moloch był jej gehenną. Wycofana, zawsze czujna, wpadająca w panikę przy próbie dotyku, czy jakiegokolwiek bliższego kontaktu. Zero socjalizacji. Pies przegrany, nieadopcyjny, słabo rokujący. W takim stanie trafiła do nas.

Byliśmy przekonani, że zostanie z nami na długo. Ogrom pracy wolontariuszy, Magdy i Jarka sprawił że mała zaczęła się otwierać. A później zdarzył się cud. Bo Judytowo odwiedzili wspaniali Ludzie. Ich serca zabiły mocniej do czworonoga, którego nie zauważał nikt. Nie patrząc na jej deficyty, na ogrom pracy jakiej Cleo będzie wymagać – podarowali jej miejsce w swojej rodzinie. Dziś Cleo z Radys jest panią na włościach.

Zamieszkała w przepięknym zabytkowym dworku, w towarzystwie najcudniejszych na świecie psich staruszków. Gdy chce – zalega na podusiach. A gdy ma życzenie – grzeje się przy kominku. Gdy potrzebuje bliskości – dostaje głaski. Gdy ma fantazję – spaceruje po jej własnym, bezpiecznie ogrodzonym parku. Już zapomniała o chłodzie, głodzie i samotności, a paraliżujący strach powoli ustępuje miejsca ciekawości, swobodzie i poczuciu, że jest kochana. Dziękujemy Rodzinko za bezwarunkową miłość do Cleo! Bądźcie razem szczęśliwi.